Strzelały ognie z suchych szczap
i dymił w kotle smolny war.
Lecz widać kogoś było brak,
bo diabeł smutną minę miał.
Wtem nagle w cieniu dostrzegł mnie...
poczułem, że jest bardzo, bardzo źle.
Pomknąłem z trwogą w ciemny las
tratując bagna lepkie mchy.
Lecz w biegu tym nie miałem szans.
On gnał tuż za mną szczerząc kły.
I wtedy zawrzał we mnie gniew...
Mnie gonisz, mnie, mnie, mnie, mnie?
Rozprawy z diabłem nadszedł czas.
Rozbrzmiała walka w ciemną noc.
Łamanych kości nagły trzask,
w ten cios włożyłem całą moc.
W piorunach błysku, w stosie szmat
łamany legł na wróble strach.
W piorunach błysku, w stosie szmat
łamany legł na wróble strach.
Czy ja jestem święty? Co mam ci dać?
Co byś chciała? Gwiazdkę z nieba?
Dobrze wiesz, że nie mogę.
Choć tak bym chciał, dać ci wszystko
czego pragniesz
Wiem, że Ty chcesz tak niewiele
z tych pięknych marzeń.
Daj mi szansę jeszcze raz.
ref.
Kochać, niech wszystkie zmysły palą się.
Kochać, niech wszystkie mury walą się.
Kochać, tak bardzo serce pragnie.
Chcę kochać tak jak dawniej,
chcę jeszcze raz przytulić cię
Pamiętam ten cudowny dzień.
Wszyscy inni poszli w cień
i nie ważne było, kto co robi.
I nie ważne było, kto z kim jest.
Zostawiłaś dla mnie swoje życie z boku gdzieś,
przy słuchawce tracąc sen
pomieszałem swe uczucia i wybrałem Cię.
Nie wiedziałem, jak to skończy się
Przecież ja chcę tak niewiele
z tych pięknych marzeń.
Daj mi szansę jeszcze raz.
ref.
Kochać, niech wszystkie zmysły...