Strzelały ognie z suchych szczap

i dymił w kotle smolny war.
Lecz widać kogoś było brak,
bo diabeł smutną minę miał.
Wtem nagle w cieniu dostrzegł mnie...
poczułem, że jest bardzo, bardzo źle.

Pomknąłem z trwogą w ciemny las
tratując bagna lepkie mchy.
Lecz w biegu tym nie miałem szans.
On gnał tuż za mną szczerząc kły.
I wtedy zawrzał we mnie gniew...
Mnie gonisz, mnie, mnie, mnie, mnie?

Rozprawy z diabłem nadszedł czas.
Rozbrzmiała walka w ciemną noc.
Łamanych kości nagły trzask,
w ten cios włożyłem całą moc.
W piorunach błysku, w stosie szmat
łamany legł na wróble strach.
W piorunach błysku, w stosie szmat
łamany legł na wróble strach.









Ktoś zabić chciał,

ktoś zaczął grać.
Ktoś płakał sam, kiedy kto? Chciał się śmiać,
a świat wiruje wkoło, a Ty wirujesz razem z nim.

Tak zawsze było, zawsze będzie i jest.
Tak zawsze było i jest.

ref.
Już to widziałeś,
już dotykałeś.
Już gdzieś to grałeś,
a znowu siedzisz, bredzisz i grasz!

Za długa noc,
za krótki dzień.
Za krótkie życie. Ty czekałeś gdzieś.
Bo życie jeszcze stało, bo życie jest jak krótki sen.

Tak zawsze było, będzie i jest.
Tak zawsze było i jest.

ref.
Już to widziałeś...