Chodzisz głodny, zdzierasz buty,

znów wyglądasz dziś jak struty.
Od rana już tak chodzisz sobie.
Może za następnym rogiem
spotkasz kogoś, znajdziesz to,
co odmienić może twój los.

Parę złotych masz wszystkiego,
reklam, wystaw - pełno tego.
Wyciągasz ostatniego peta,
nawet nie masz już co sprzedać.
Kto inny skoczyłby na sznur,
Ty masz do przejścia następny róg.

ref.
Następny róg masz do przejścia,
następny róg masz do przejścia,
następny róg...

Gdzieś wreszcie chciałbyś się zahaczyć,
być boy'em, albo paczki znaczyć.
Podejrzliwie patrzą się,
po czym mówią "nie ma miejsc".
Kto inny skoczyłby na sznur,
Ty masz do przejścia następny róg.

ref.
Następny róg...










Zobacz, jak się wszyscy gapią;

prowokujesz, mądrzysz się.
Może byś się wreszcie zamknął,
wszystko zawsze lepiej wiesz.

Myślisz, że słuchają cię,
sam już nie wiesz, czego chcesz.
Każdy widzi, kto jest kto;
nie, nie, nie tłumacz się.

Nie ma walki bez powodu,
a Ty ciągle walczyć chcesz.
Kiedyś wreszcie umrzesz z głodu,
w jakiś kanał wpuszczą cię.

Ludzie żyją, tak jak chcą,
każdy robi, to co chce.
Myślisz, że zmieniłeś coś...
nie, nie, nie tłumacz się.

Nie ma takiej wolnej myśli,
której byś nie zgłębił już,
a na jawie zimny prysznic
i na gardle ostry nóż.

Komu teraz powiesz coś?
Kogo teraz uczyć chcesz?
Czujesz tylko żal i złość.
Nie, nie, nie tłumacz się.